Kule włosowe u królików

Kategoria: Gryzonie Data dodania: października 10, 2021

Nie ma chyba osoby, która zapytana o zwierzę ze skłonnością do tworzenia kul włosowych, udzieli odpowiedzi innej niż kot czy fretka. Tymczasem nie tylko te dwa gatunki są narażone na odkładanie złogów sierści w przewodzie pokarmowym. Z uwagi na gęstość szaty oraz, niemalże dorównującą kociej, dbałość o jej wygląd równie dużym ryzykiem wystąpienia pilobezoarów objęte są także króliki, szczególnie długowłose, baranki i teddy. O ile w przypadku kotów na ogół wystarcza podanie pasty odkłaczającej, o tyle u królików sprawa nieco się komplikuje. Ale zacznijmy od początku.

Kot to mięsożerca a udział włókna roślinnego w jego diecie stanowi bardzo niski odsetek. Powoduje to, że połknięte w trakcie pielęgnacji włosy zbijają się stopniowo w kulopodobny twór przyklejony do dna żołądka. Z czasem staje się on na tyle duży, że zaczyna ciążyć, utrudnia trawienie czy wywołuje mdłości. Wtedy koty instynktownie zaczynają podgryzać rośliny doprowadzając do podrażnienia ścian żołądka i sprowokowania wymiotów. Dla właścicieli jest to znak, że należy wspomóc zwierzę pastą odkłaczającą, która spulchnia złogi i ułatwia ich transport w przewodzie pokarmowym.

Inaczej sytuacja przedstawia się w przypadku królików, które jako typowi roślinożercy nie wzbudzają niczyjego niepokoju zjadając rośliny. Pozornie zdrowy królik przez bardzo długi czas nie będzie wykazywał żadnych symptomów zakłaczenia, które postępując niemal niezauważalnie może zacząć zagrażać jego zdrowiu a nawet życiu. Dzieje się tak dlatego, że w przeciwieństwie do kotów, budowa żołądka królika nie pozwala mu na zwymiotowanie jego treści a połknięte włosy mieszają się cały czas z pokarmem i razem z nim są transportowane przez jelita i wydalane. Źle zbilansowana dieta, brak ruchu, za mała ilość włókna w pokarmie prowadzą do zaburzeń w tym procesie. Dochodzi wtedy do tworzenia tzw. kamieni jelitowych czyli twardych kul, które dosłownie zatykają układ pokarmowy zwierzęcia skutkując bolesnymi skurczami i wzdęciami. Długotrwałe zablokowanie jelit prowadzi do spadku apetytu, całkowitej rezygnacji z przyjmowania pokarmów a w efekcie do odwodnienia i niedożywienia. W pierwszym stadium często pojawia się biegunka wywołana zaburzeniami trawienia oraz wchłaniania. O ile kamień jelitowy nie został wraz z nią usunięty, dochodzi do całkowitego zatrzymania wydalania. Na ogół dopiero na tym etapie właściciele orientują się, że ze zwierzakiem jest coś nie tak i pozostaje jedynie poszukiwanie pomocy u weterynarza. Leczenie zazwyczaj polega na podaniu kroplówek nawadniających organizm, leków przeciwbólowych oraz środków ułatwiających poślizg kału w jelitach, pobudzających perystaltykę. Niestety w wielu przypadkach konieczna jest interwencja chirurgiczna. Warto więc obserwować króliczka aby nie dopuścić do tak zaawansowanego stadium choroby. Pierwszymi symptomami jakie powinny wzbudzić obawy właściciela są spadek aktywności zwierzęcia, zahamowanie apetytu i zmniejszenie ilości odchodów w klatce. Wydalane bobki często przyjmują formę koralików tzn. są posklejane fragmentami sierści. Poza tym brzuszek jest tkliwy i wzdęty, z jego wnętrza dochodzą nietypowe odgłosy bulgotania. Doraźnie ulgę może przynieść herbatka koperkowa oraz intensywne nawadnianie. Jednakże leczenie zwierzaka na własną rękę nie jest bezpieczne więc nawet jeśli zaobserwujemy poprawę powinniśmy udać się do lecznicy weterynaryjnej.
Co zatem zrobić, aby zapobiec cierpieniom zwierzęcia związanym z kulami włosowymi? Należy zacząć od przeanalizowania jego diety oraz wyeliminowania często popełnianych błędów żywieniowych. W pracy niemalże codziennie spotykamy klientów, którzy kupują dla swoich królików niskiej jakości jedzenie bo pozornie wydaje się tańsze. Narzekają przy tym, że ich zwierzak jest wyjątkowo wybredny i nic poza sianem i kolorowymi ciastkami zawartymi w mieszance mu smakuje. Słyszymy często: „proszę pan/pana ale on całą tą pszenicę wyrzuca, kukurydzę też, wyjada tylko te kolorowe a to lepsze to mu w ogóle nie podchodzi”. Nawet jeśli królik pierwszego dnia omija szerokim łukiem nową, odpowiednią dla niego karmę nie znaczy to, że nigdy jej nie spróbuje. Powinniśmy z uporem ponawiać próby przestawienia go na lepsze jedzenie, nawet jeśli trzeba będzie go odrobinę przegłodzić. Pamiętajmy, że to od nas zależy co znajdzie się w misce zwierzaka. Dla porównania – które dziecko po tygodniu jedzenia pączków skusi się na razową bułkę na śniadanie? Podawanie królikom nagminnie nieodpowiednich dla nich karm opartych o ziarno oraz kolorowe granulaty na bazie mąki i cukru jest bezpośrednią przyczyną zakłaczenia oraz prowadzi do wielu chorób i otyłości. Aby do tego nie dopuścić królik powinien przede wszystkim mieć zapewnioną dobrze zbilansowaną, zgodną z jego potrzebami żywieniowymi dietę bogatą we włókna roślinne. Wartymi polecenia karmami podstawowymi sprzyjającymi prawidłowemu pasażowi jelitowemu są Cuni Nature Fibrefood oraz Cuni Complete firmy Versele laga. Te całkowicie pozbawione w swym składzie zbóż, niskokaloryczne karmy zostały wzbogacone składnikami odkłaczającymi, redukującymi prawdopodobieństwo tworzenia się kul włosowych. Godną polecenia jest także karma Nature firmy Beaphar oparta o 30 naturalnych suszonych ziół, kompletnie bezzbożowa z dodatkiem naturalnego probiotyku – inuliny dbającej o pożyteczną mikroflorę jelitową. Zarówno forma ekstrudatu (Cuni Complete) jak i granulatu (Beaphar Nature) w obu karmach pozwala na dostarczenie pełni substancji odżywczych w każdym kęsie, zapobiega selektywnemu wyjadaniu oraz dzięki swojej strukturze dba o prawidłowe ścieranie siekaczy.

Postarajmy się także urozmaicać dietę królika świeżymi liśćmi i warzywami, wprowadzając je do diety ostrożnie i w małych ilościach aby uniknąć sensacji żołądkowych. Nie zapominajmy też o dużej dawce ruchu, który wpływa zbawiennie na przyspieszenie metabolizmu, sprawniejszy i szybszy pasaż jelitowy oraz skutecznie zapobiega też otyłości i związanymi z tym problemami.
Niestety czasami nawet mimo usilnych starań właścicieli o zapewnienie idealnej diety, bezstresowego życia i dużej ilości ruchu, niektóre króliki mają skłonności do tworzenia kul włosowych. W takiej sytuacji dobrze jest skonsultować z weterynarzem kwestię podawania prewencyjnie pasty odkłaczającej, szczególnie w okresach intensywnego linienia lub w przypadku ras długowłosych. Nigdy nie róbmy tego na własną rękę! Nie każda pasta jest bezpieczna dla zajęczaków. Wiele z nich ma w swym składzie albo zbyt dużo cukrów albo białek i tłuszczy pochodzenia zwierzęcego, które mogą uczynić więcej szkody niż pożytku. Bezpiecznymi o ile podawanymi raz w tygodniu i w małych ilościach są pasty Gimpet Malt-Soft Extra oraz Bezopet, a także przysmaki Francodex zapobiegające zakłaczeniom Poza pastami, w bardzo wczesnym stadium zakłaczenia, ulgę przynosi zmielona i wymieszana z wodą karma Cuni Complete albo papka z siemienia lnianego. Niektórzy polecają też sok z papai albo ananasa, koniecznie świeżo wyciśnięty. Starajmy się jednak nie eksperymentować na naszym króliczku i nie podawać mu niczego nieznanego bez wcześniejszej konsultacji z lekarzem weterynarii.
Pamiętajmy, że zdrowie naszego zwierzaka zależy wyłącznie od nas. W swoim naturalnym środowisku królik ma zapewnioną urozmaiconą, bogatą w zielonki dietę, sam instynktownie uzupełnia sobie niedobory pokarmowe wybierając odpowiednie dla siebie rośliny. W naszych domach jest zdany wyłącznie na nas. Starajmy się więc zapewnić mu pożywienie jak najbardziej zgodne z jego potrzebami, zapewnijmy mu dużą dawkę aktywności i rozrywek. Dzięki temu uchronimy go przed chorobami i zapewnimy mu długie i szczęśliwe życie.

Bibliografia:
http://www.miniaturkabeztajemnic.com/bezoary.html
http://lecznica-oaza.pl/artykuly/zatkanie-przewodu-pokarmowego-krolika/
http://amigo-vet.pl/kroliki.html
http://www.weterynarz-zabrze.info/porady-dla-wlascicieli-krolikow/24-trichobezoary-kule-wlosowe-u-krolikow.html

Komentarze

Zostaw komentarz